piątek

Faworyzowanie ludzi


"Wy zaś wzgardziliście ubogim" Jk. 2,6

Gdy do żydowskiego zboru przyszedł ktoś bogaty, ludzie z radością go przyjęli. Oczywiście to dobrze, że przyjęli bogatego. Każdego należy przyjmować. Żydowscy chrześcijanie nie zgrzeszyli tym, że przyjęli bogatego, ale że zlekceważyli ubogiego. Faworyzowali kogoś ze względu na jego status majątkowy. A więc ich motywacje były złe. Prawdziwa wiara nie kieruje się takimi powierzchownymi kryteriami jak np. ile kto ma pieniędzy. Jakub mówi, że bogaci ludzie wcale nie przewyższają biednych. Często jest odwrotnie. Według Jakuba wpływowi ludzie oczerniają dobre imię chrześcijan i ciągną chrześcijan do sądów, aby ich uciskać. 

Następnie Jakub przechodzi do złotej zasady jaką powinien kierować się chrześcijanin, czyli do przykazania miłości, które dał nam nasz król, Pan Jezus Chrystus:

Jk 2,8 Jeśli jednak wypełniacie zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie. 

Tak powinniśmy miłować bliźniego - jak siebie samego. Niezależnie czy bogatych czy biednych - wszystkich mamy miłować jednakowo. Oczywiście mamy mieć szczególną miłość do naszych braci i sióstr. Nie mamy jednak miłować ich ze względu na to co oni mogą dla nas zrobić, ale po prostu z tego powodu, że Bóg ich zbawił, tak samo jak nas. Prawdziwa wiara nie patrzy z góry na innych ani też nie schlebia innym. Po prostu staramy się obiektywnie patrzeć na ludzi. Patrząc z góry np. na ludzi o niższym statusie okazujemy, że nasze serce jest pełne pychy. Uważamy się za ważniejszych, traktujemy innych z wyższością. To jest złe. Ale również złe jest traktowanie ludzi z nadmierną admiracją tylko dlatego, że są znani, dobrze sytuowani czy wpływowi. Niestety tak się często dzieje. Ludzie mają tendencję to popadania w skrajności. Możemy kimś pogardzać z błahych powodów albo przesadzać w okazywaniu szacunku innym, bo chcemy mieć z tego jakieś korzyści. To nie jest prawdziwa miłość bliźniego. Biblijna miłość polega na sprawiedliwym traktowaniu wszystkich ludzi. Jeśli tego nie robimy, to stajemy się stronniczy. A to sprawia, że jesteśmy uznani przez Prawo Boże za przestępców zakonu. 

Stronniczość i sądzenie po pozorach jest złe. Ale osąd jest potrzebny. Jeśli w ogóle przestaniemy sądzić zachowanie innych ludzi, to ludzie mogą dojść do wniosku, że wszystko im wolno. Mamy prawo wolności, więc co to szkodzi jak ktoś się upije od czasu do czasu? Co to zaszkodzi, jeśli będę nieżyczliwy wobec innych? Mamy prawo wolności - nie do grzeszenia, ale do miłowania naszych bliźnich i traktowania wszystkich sprawiedliwie. 

czwartek

Dwa usprawiedliwienia





Katolicy twierdzą, że protestantyzm jest w błędzie, bo odrzuca naukę, że uczynki są potrzebne do zbawienia. Protestanci zarzucają katolikom, że wierzą w inną ewangelię, bo według listów Pawła jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę, a nie z uczynków. Ale Jakub napisał, że jesteśmy usprawiedliwieni z uczynków, a nie tylko z wiary. Czyżby Jakub sprzeciwiał się nauce Pawła. 
Napisałem ten artykuł, żeby rozjaśnić nieco ten odwieczny dylemat.
Według Jakuba jest pewien rodzaj wiary, która nie daje zbawienia. Jest to wiara osoby, która wyznaje swoją wiarę ustami, ale jej serce pozostało niezmienione przez Boga. Taki rodzaj wiary nie przynosi uczynków na Bożą chwałę.
Jak 2 (15) Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, (16) a ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? (17) Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie.
Mamy tutaj sytuację, w której osoba wierząca znalazła się w trudnej sytuacji. Widzimy, że jest biedna, nie ma na jedzenie ani na ubranie. Osoba taka spotyka kogoś, kto twierdzi, że jest chrześcijaninem. Ktoś ten wyznał kiedyś Jezusa swoim Panem, ale nie chce pomóc osobie w potrzebie. W ten sposób zdradza stan swojego serca. Jeśli nie chce pomóc, może jest tak dlatego, że taka osoba nigdy nie nawróciła się. Wierzyła w istnienie Boga, ale ta wiara nie zmieniła jej serca ani postępowania.
Jak 2 (19) Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. (20) Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?
Jakub tutaj przedstawia rodzaj wiary, która nie zbawia. Jest to martwa wiara, która nie przynosi żadnych uczynków. Demony znają całą teologię lepiej od nas. Oni byli w niebie, więc wiedzą, że Bóg istnieje. Jeśli ktoś tylko ma wiedzę o Bogu, ale nie postępuje zgodnie z tym czego Bóg wymaga, to nie daje on żadnych dowodów na to, że Jego wiara jest prawdziwa. Prawdziwa wiara sprawia, że postępujemy inaczej. Uczynki nie są warunkiem naszego zbawienia. One są rezultatem naszej prawdziwej wiary.
Wiary nie można zobaczyć. Kiedy ktoś nam tylko mówi, że jest wierzącą osobą, nie mamy możliwości wejrzeć w serce tej osoby i zobaczyć czy dana osoba ma prawdziwą wiarę, czy martwą wiarę. Dopiero jak będziemy obserwować życie takiej osoby możemy się przekonać, czy ta osoba prawdziwie uwierzyła. Prawdziwa wiara objawia się przez uczynki wiary.
Jak 2 (18) Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich.
Tutaj Jakub mówi o kimś kto tylko twierdzi, że wierzy, ale jego uczynki mówią o czymś zupełnie przeciwnym. Jakub mówi tutaj, że prawdziwy chrześcijanin może pokazać swoją wiarę poprzez swoje uczynki. Mówi: „Spójrz na moje życie. Moje życie jest zgodne z tym co wyznaję”.
Następnie Jakub przechodzi do dwóch przykładów ludzi ze Starego Testamentu, aby pokazać nam, że prawdziwa wiara prowadzi do uczynków. Daje przykład Abrahama oraz Rahab.
Tak samo jak Jakub porównywał dwa rodzaje wiary, tak i teraz czytamy o dwóch rodzajach usprawiedliwienia. Mamy tutaj usprawiedliwienie z uczynków oraz usprawiedliwienie przez wiarę. To bardzo istotne, abyśmy rozróżnili te dwa usprawiedliwienia. Najpierw Jakub mówi o usprawiedliwieniu z uczynków:
Jak 2
(20) Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego? (22) Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała.
Ktoś mógłby powiedzieć: Aha, czyli dla naszego usprawiedliwienia przed Bogiem potrzebne są uczynki. Nie, to jest błędna interpretacja. Sytuacja o której tutaj mowa wydarzyła się kilkadziesiąt lat po tym jak Abraham uwierzył Bogu. Abraham uwierzył, kiedy miał 75 lat. Ale ludzie nie widzieli jego wiary. Czasami postępował słusznie, a czasami postępował źle. Ale gdy Abraham był już stary, miał ponad 100 lat, to pokazał innym ludziom, że jego wiara była prawdziwa. Był gotów spełnić to, o co poprosił go Bóg mimo, że to wydawało się przeczyć logice. List do Hebrajczyków mówi, że był gotów ofiarować syna obietnicy dlatego, że wierzył, że Bóg może wzbudzić go z martwych:
Heb 11
(19) Sądził, że Bóg ma moc wskrzeszać nawet umarłych; toteż jakby z umarłych, mówiąc obrazowo, otrzymał go z powrotem.
Abraham został usprawiedliwiony z uczynków nie w sensie zbawienia, ale został on usprawiedliwiony przed ludźmi. Ludzie patrząc na życie Abrahama mogli powiedzieć: Ten człowiek naprawdę ufa Bogu. To jest zbawiony człowiek. Człowiek niezbawiony tak nie postępuje. Czyli pierwsze usprawiedliwienie, o którym wspomina Jakub to usprawiedliwienie z uczynków, a jest to usprawiedliwienie przed ludźmi.
Drugie usprawiedliwienie, to usprawiedliwienie z wiary. To usprawiedliwienie nie jest z uczynków. Kiedy Abraham miał 75 lat Bóg dał mu obietnicę potomka, a Abraham uwierzył.
Rz (23) I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga.
Abraham nie został przyjacielem Boga kiedy poszedł na górę, aby złożyć tam swojego syna w ofierze. Wtedy on już był przyjacielem Boga od kilkadziesięviu lat. Ale jego uczynek potwierdził przed innymi ludźmi, że Jego usprawiedliwienie przed Bogiem było prawdziwe. Tylko w ten sposób ludzie mogą ocenić naszą wiarę - patrząc na nasze uczynki. I o tym musimy pamiętać, kiedy czytamy takie wersety jak werset 24
Jk 2 (24) Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary.
Przed Bogiem jesteśmy usprawiedliwieni jedynie z wiary. To jest jasne z wielu fragmentów biblijnych. Jakub nie przeczy tej nauce. On po prostu uzupełnia naukę, którą widzimy np. w listach Pawła. Jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę, ale ta wiara, zawsze prowadzi do uczynków.
Jan Kalwin wyjaśnił to w ten sposób:
„Dlatego sama wiara usprawiedliwia, ale wiara, która usprawiedliwia nie jest sama”.
Niektórzy ludzie twierdzą, że wystarczy raz w życiu uwierzyć, a potem już nasze życie może być całkowitym zaprzeczeniem wiary. Ale to nie jest zgodne z Biblią. Tak, jesteśmy usprawiedliwieni tylko na podstawie naszej wiary. Ale ta wiara nie jest sama. Ona musi prowadzić do uczynków, jeśli jest to prawdziwa wiara.
Dalej Jakub wspomina o Rahab, która uratowała szpiegów izraelskich:
Jk 2 (25) W podobny sposób i Rahab, nierządnica, czyż nie z uczynków została usprawiedliwiona, gdy przyjęła posłów i wypuściła ich inną drogą?
Rahab uwierzyła w Boga Jahwe i Bóg ją przez to usprawiedliwił. Ale dopiero kiedy pomogła Izraelitom okazało się, że jej wiara była prawdziwa. Każdy może powiedzieć, że uwierzył. Ale ludzie mogą ocenić prawdziwość czyjejś wiary dopiero wtedy, gdy zobaczą nasze uczynki. Rahab była gotowa zaryzykować swoje życie, aby ukryć szpiegów, przez co pokazała, że naprawdę uwierzyła. Ten uczynek nie sprawił, że stała się usprawiedliwiona przed Bogiem, ale przed ludźmi. Usprawiedliwienie z uczynków dotyczy tylko innych ludzi, a nie czyjegoś zbawienia.
Jk 2 (25) Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.
Jakub przyrównał wiarę, która nie ma uczynków do martwego ciała. Jest bezużyteczna. Tak samo ludzie, którzy tylko twierdzą, że wierzą, nie są w stanie wykonywać uczynków na chwałę Bożą. Oczywiście mogą zachowywać zewnętrzne pozory pobożności, ale nie są to uczynki wiary.

wtorek

Skąd pochodzi moralność? - Mark Spence

Dobry argument, którym można podzielić się z ateistą: Skąd wiesz co jest dobre, a co złe?


poniedziałek

Benny Hinn i inni oszuści

Benny Hinn sam przyznał, że stosuje hipnozę na swoich seansach. To jeden z najbardziej ewidentnych przykładów oszustów wśród tzw. Ruchu Wiary.


środa

Kazania pastora Paul Washer [PL]

Kilkadziesiąt filmików i kazań tego pastora. Jest czego posłuchać. Chwała Panu, że tłumaczenia tych kazań cieszą się tak dużą popularnością.


wtorek

Protestanci

Kim są protestanci? W co wierzą?


poniedziałek

Kult Maryji wg św. Epifaniusza

Niewielu katolików słyszało o św. Epifaniuszu z Salaminy. A szkoda, bo to bardzo porządny święty. Powiedziałbym, że takich świętych nie było już w Kościele katolickim od wieków. A z czego zasłynął ów cypryjski biskup? Zobaczmy co napisał o nim św. Hieronim (to ten co przetłumaczył Biblię na łacinę).
Św. Hieronim:
Epifaniusz, biskup Salaminy, ułożył dzieło przeciw wszystkim herezjom i wiele innych, które wykształceni chętnie czytają dla treści, a prości dla piękna słów.

Jak więc widzimy, św. Epifaniusz był wspaniałym erudytą i opisał on wszystkie herezje ówczesnego świata. Musiał mieć łeb nie od parady. Jak zatem wyjaśnić jego ekstrawaganckie zachowanie takie jak to, że
zwalczał kult obrazów (m.in. w kościele w Anblata rozdarł zasłonę z wizerunkiem Chrystusa).

Jak to? Święty katolicki niszczył obrazy? Aż włos dęba staje. Zobaczmy co głosił ten obrazoburca.
[...] Pod pretekstem, iż jest to słuszne, diabeł skrycie wchodzi do umysłów ludzi i ubóstwia śmiertelną naturę; on kształtuje posągi, które mają ludzkie podobieństwo po to, aby ludzie mogli czcić zmarłych i wprowadzać obrazy dla uwielbienia, popełniając cudzołóstwo z umysłem przeciwko jednemu i jedynemu Bogu. Tak, z pewnością, ciało Marii było święte, lecz ona nie była Bogiem. Tak, istotnie, Dziewica była dziewicą, i czcigodną , ale nie została nam dana po to, by ją uwielbiać […] Słowo, którym jest Bóg, przybrało ciało z Marii, jednak nie po to, aby Dziewica mogła być adorowana , ani też, by on mógł uczynić ją Bogiem. Niechaj Maria będzie poważana, lecz niech Ojciec i Syn i Duch Święty będą czczeni; niech nikt nie czci Marii. [...] Niech te rzeczy zostaną wymazane, które zostały błędnie zapisane w sercach tych, którzy zostali zwiedzeni. Niech pożądanie posążków będzie wytępione z ich oczu. Niech stworzenie znów powróci do Mistrza. Niech Ewa i Adam powrócą do oddawania czci samemu Bogu. Niech nikt nie będzie prowadzony głosem węża. [...] Chociaż Maria jest święta i ma być poważana, jednakże nie jest przeznaczona by ją czcić. (fragmenty z Panarion 79 - 3.2:4 oraz 3.2:7
Szok. Diabeł kształtuje posągi i obrazy? Kult obrazów cudzołóstwem? Nie wolno uwielbiać ani czcić Maryji? Niech nikt nie będzie prowadzony głosem szatana? Mocne słowa. Jak zatem pogodzić katolicką praktykę kultu Maryjnego? Przecież katolicy śpiewają w kościele?
Matko, ja wielbię Cię, Matko, ja kocham Cię,
O Matko spójrz, pobłogosław Wszystkie dzieci swe
Czy to możliwe, że katolicki święty miał rację potępiając „wielbicielami Marii”, których uznał za heretyków? Czy to możliwe, że katolicy robią dokładnie to, czego zabrania Biblia?
Powtórzonego prawa 4
(15) Strzeżcie usilnie dusz waszych, gdyż nie widzieliście żadnej postaci, gdy Pan mówił do was na Horebie spośród ognia, (16) abyście nie popełnili grzechu i nie sporządzili sobie podobizny rzeźbionej, czy to w kształcie mężczyzny, czy kobiety

I czy to możliwe, że Kościół katolicki wyrzucił drugie przykazanie Dekalogu?

1.Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
2.Nie uczynisz sobie obrazów ani figur, nie będziesz się im kłaniał ani służył.
3.Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
4.Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
5.Czcij ojca swego i matkę swoją.
6.Nie zabijaj.
7.Nie cudzołóż.
8.Nie kradnij.
9.Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
10.Nie pożądaj niczego, co należy do bliźniego twego. (Wyj. 20,17)

Na to wychodzi, gdyż przykazanie numer 9 zaczyna się od następujących słów:
(17) Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony bliźniego swego
A zatem podzielenie tego przykazania na dwa:

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

...jest całkowicie nieuprawnione.

W miłości podziel się tym wpisem z katolikami. Wielu z nich nie czytało Dekalogu i nie wie o tym, że zostali zwiedzeni.

wtorek

Bajki Disney'a

Co jest nie tak w filmach Disney'a? Percepcja podprogowa (subliminalna). Ona jest wszędzie w tych filmach dla dzieci. Jest to niebezpieczne dlatego, że podprogowe znaki są praktycznie niezauważalne, ale mimo to, mają one wpływ na psychikę dzieci.
Wikipedia:
Percepcja podprogowa
Dotyczy bodźców wzrokowych lub słuchowych, które trwają zbyt krótko, by mogły zostać świadomie zarejestrowane (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane innymi bodźcami, które mają wpływać na przetwarzanie innych bodźców.
Oznacza to, że bodźców tych nasz umysł nie jest w stanie świadomie wychwycić, ale niemniej jednak obrazy te tam pozostają i mogą wpływać na nasze postępowanie.

Pastor Steve Anderson omawia filmy Disney'a: https://www.youtube.com/watch?v=LGLG5IVnFDY
Walt Disney był masonem. Masoni dążą do zapanowania nad ludzkimi umysłami, aby w końcu unicestwić ludzkość. Nic więc dziwnego, że jego korporacja produkuje filmy pełne magii (a więc satanizmu) i seksualnych podtekstów.
Na filmie Andersona widać jak w filmach dla dzieci przedstawia się roznegilżowane kobiety, męską erekcję, setki razy napisy SEX itd. Ale to jeszcze nie koniec. Prawdziwym "hitem" jest Kraina lodu.
Zobaczmy co tam się wydarzyło.
http://www.youtube.com/watch?v=y_w105aWPNY&t=1m40s
Tutaj widzimy jak Oaken mówi: "Cześć rodzinko" do grupki dzieci i mężczyzny z odsłoniętym torsem. Wynika z tego, że mężczyzna ten jest partnerem sklepikarza.
Innym przykładem "progresywności" w tym filmie dla dzieci jest piosenka pewnego trolla, który śpiewa:
Więc on ma trochę przywar, jak jego osobliwy mózg, moja droga. Jego związek z reniferem, to trochę poza prawami natury! 
https://www.youtube.com/watch?v=e147FpyFwOU&t=0m30s
Jak więc widzimy, jednemu z bohaterów filmu zarzucono zoofilię.
Nie ma w filmach Disney'a (jeszcze) otwartej indoktrynacji dzieci (np. że homoseksualizm jest OK), ale samo wspominanie o takich rzeczach w filmach dla najmłodszych powinno napawać niepokojem.
Walt Disney to nie Harry Potter (gdzie dzieci są bezpośrednio uczone tajników złych mocy), ale też zalecałbym ostrożność, bo dzieci chłoną wszystko, co im się pokazuje.

środa

Egzorcyzmy Emily Rose

Wiele już zostało powiedziane nt. egzorcyzmów Anneliese Michel, na podstawie jej historii nakręcono film fabularny pt. Egzorcyzmy Emily Rose, jednak uważam, że najbardziej istotne pytanie brzmi: Kto jest winien śmierci i cierpienia tej młodej niemieckiej dziewczyny? Czy był to szatan? Jezus? Maryja? Instytucja kościelna? Duchowi doradcy Anneliese? Ona sama? Jak widać, mamy wielu podejrzanych. Pierwsze, co się narzuca, to oczywiście szatan. Ale, aby było ciekawiej, rozpatrzmy najpierw inne możliwości.

Jezus. Podejrzewanie Jezusa o spowodowanie czyjegokolwiek opętania wydaje się absurdalne. Przecież według Biblii Jezus to Słowo, które było (i jest) Bogiem, który stał się człowiekiem, aby uwolnić nas z ciemności (a więc spod panowania szatana). Jak kochający Zbawiciel mógłby mieć upodobanie w tym, by Jego stworzenie było tak okropnie dręczone przez szatana? A jednak to wynika z pamiętnika Anneliese:
Zbawiciel powiedział: Będziesz wiele cierpieć w zastępstwie innych i znosić cierpienia już teraz. Twoje cierpienie, twój smutek i opuszczenie służą mi do tego, by zbawiać dusze.

Czyli Jezus jej powiedział, że jej cierpienia to ofiara, która przyczyni się do zbawienia innych. Przeanalizujmy inną wypowiedź Jezusa skierowaną do Anneliese:
- Musisz jeszcze coś zapisać – mówi Zbawiciel.
- Co?
Nie chciałam tego zapisać, ponieważ sądziłam, że jest to od szatana; poza tym moja dusza wzdraga się przed tym. Zbawiciel żąda ode mnie posłuszeństwa, dlatego to zapisuję.
Zbawiciel powiedział: „Zostaniesz wielką świętą”. Nie chciałam nadal w to uwierzyć, wtedy Zbawiciel dał mi znak, że dobrze usłyszałam. Łzy płaczu...

Tutaj wyraźnie widzimy wątpliwości Anneliese dotyczące źródła tejże obietnicy. Anneliese początkowo twierdziła, że słowa, które usłyszała, pochodziły nie od Jezusa, lecz od szatana. Szatanem zajmiemy się później – najpierw chciałbym się jednak skupić na podejrzanym nr 1 – czyli na Jezusie. Podsumujmy: Jezus obiecuje dziewczynie przyczynienie się do zbawienia innych poprzez swoje cierpienia oraz do tego, że zostanie ona wielką świętą. Anneliese nie jest pewna, kto tak naprawdę do niej mówił. Czy rzeczywiście mógł być to Jezus? To założenie trzeba odrzucić z dwóch powodów:

1. Według Biblii Jezus nie potrzebuje czyjegoś opętania, by zbawić dusze. On zawsze wypędzał demony.
2. W jakim celu Jezus miałby zapewniać kogokolwiek, że zostanie wielkim świętym? Takie zapewnienie miałoby odwrotny efekt – prowadziłoby to wbicia się w pychę.

Przejdźmy więc do podejrzanego nr 2, czyli do Maryi. Jaki jest związek Matki Zbawiciela z szatańskim opętaniem dziewczyny?
Anneliese zawsze się modliła - "Zdrowaś Mario", "Zdrowaś Mario". Przy każdej modlitwie diabeł znowu rzucał nią o ziemię.

Niewątpliwie był jakiś związek modlitwy do Maryi z atakami demonicznymi. Może demony chciały powstrzymać Anneliese, by nie modliła się do Maryi, i dlatego ją biły? A może ta modlitwa w jakiś sposób dodawała im animuszu, by znęcać się nad nią? Zobaczmy co powiedziała wspomniana podejrzana (tj. Maryja):
"Jest wielkim cierpieniem mojego serca, że w tym czasie bardzo wiele dusz trafia do piekła. Trzeba czynić pokutę za księży, za młodzież, i za twoją ojczyznę. Czy chciałabyś podjąć pokutę za te dusze, aby tak wielu ludzi nie ginęło w piekle? Czy chcesz czynić pokutę za te dusze, które inaczej będą potępione na wieczność?"
Zatem Maryja złożyła identyczną propozycję co Jezus: aby Anneliese była opętana, w zamian za co wiele dusz nie poszłoby do piekła. Ponieważ Maryja wg Biblii zawsze zgadzała się z Jezusem, musimy stwierdzić, że nie mogła ona żądać czegoś, czemu Jezus był zawsze przeciwny. Zatem należy oczyścić Maryję z podejrzenia o spowodowanie opętania biednej Niemki.

Czy Kościół katolicki mógł być winien temu opętaniu? Według nauczania Kościoła katolickiego opętanie nie zawsze jest złe – czasami jest ono ofiarą składaną Bogu, aby przebłagać nawrócenie grzeszników. To jest tzw. opętanie ekspiacyjne. Czy to możliwe, że Anneliese uwierzyła w tę naukę swoją kościoła i przez to sama chciała być opętana, aby zbawić zgubionych grzeszników? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Czy duchowi przewodnicy Anneliese mogli mieć wpływ na jej opętanie? Jeden z nich, ksiądz Alt, doszedł do wniosku, że u Anneliese doszło do opętania ekspiacyjnego. Czy mógł on przekonać dziewczynę, że jej opętanie to nic strasznego – jest wręcz pożądane, bo dzięki niemu wiele dusz będzie zbawionych? Bez wątpienia tak.

Czy sama poszkodowana dziewczyna mogła ściągnąć na siebie opętanie? Widząc cierpienie biednej dziewczyny mamy dla niej współczucie. Ale odstawiając sentymenty na bok – czy możemy podejrzewać, że Anneliese była winna swojego stanu? Cóż, chociaż ona nie była pewna czy głosy, które słyszała, pochodziły od Jezusa, czy od diabła, to jednak uznała, że były to słowa Jezusa. Jej błędem mogło być zatem to, że uwierzyła komuś, kto tylko się podawał za Jezusa, lecz wcale nim nie był.

Szatan. Jaka była rola szatana w tym opętaniu? Całkiem znaczna. Zobaczmy co powiedział sam ów podejrzany:
"Mam wam coś do powiedzenia. Ona się cieszy... ponieważ ciągle się modliliście... Macie modlić się dalej".

Widzimy zatem, że szatan wyznał, iż Maryja cieszy się z tego, że zanoszone są do niej modlitwy. A oto co Jezus powiedział o ulubionym dyskursie diabła:
"Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Jana 8,44)

Pomyślmy logicznie: jeśli diabeł jest kłamcą, to czy oczekiwalibyśmy, że powie prawdę? Chyba niezbyt. Czy to możliwe, że zdanie „Maryja cieszy się z tego, że zanoszone są do niej modlitwy” jest nieprawdą? Czy to możliwe, że w ten chytry sposób diabeł chciał namówić ludzi, by modlili się do Maryi? Anioł z księgi Apokalipsy ostrzegł apostoła Jana, by on nie oddawał mu pokłonu, lecz by oddawał pokłon samemu Bogu:
"Na to rzekł do mnie: Bacz, byś tego nie czynił, bo jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych, którzy strzegą słów tej księgi. Bogu samemu złóż pokłon!" (Apokalipsa 22,9)
Wnioski proszę wyciągnąć sobie samemu. Dodam tylko, że pewien ksiądz katolicki, ojciec Marek Mularczyk uznał objawienia Annelise za sprawkę diabelską. Tutaj jest jego recenzja filmu Egzorcyzmy Emily Rose: Recenzja filmu Egzorcyzmu Emily Rose
Natomiast wszystkie cytaty zaczerpnąłem ze strony: http://www.paranormalium.pl/opetanie-anneliese-michel,514,13,artykul.html


wtorek

John Harper - prawdziwy bohater Titanica

O 11:45 w nocy 14 kwietnia 1912 r. „niezatapialny Titanic” uderzył w górę lodową. Kiedy okazało się, że statek zatonie, ludźmi ogarnęło przerażenie. Każdy chciał dostać się na łódź ratunkową, ale ich nie wystarczało dla wszystkich – uratować się w pierwszej kolejności miały kobiety oraz dzieci. Dlatego na statku zapanowała panika – niektórzy mężczyźni nawet przebierali się za kobiety, aby zostać uratowanymi. Ale jeden mężczyzna postąpił prawdziwie po bohatersku. Nazywał się John Harper i był pastorem kościoła baptystów, który płynął na Titanicu, aby głosić w kościele Moody Church w Chicago. Oto co się wydarzyło tamtej pamiętnej nocy:

Harper obudził swoją córkę, podniósł ją, zawinął w koc i wyniósł na pokład. Tam pocałował ją na pożegnanie i oddał ją załodze, która umieściła dziewczynkę w łodzi nr 11. Harper wiedział, że już nigdy nie zobaczy swojej córki, zostanie ona sierotę w wieku sześciu lat. Następnie oddał on swoją kamizelkę ratunkową innemu pasażerowi pozbawiając się jakichkolwiek szans na przeżycie. Podczas gdy światło ambicji innych ludzi zaczęło gasnąć, światło Harpera płonęło jaśniej niż kiedykolwiek. Podczas gdy głosy zamętu i przerażenia nie ustawały Harper skoncentrował się na danym mu przez Boga celu. Uratowani mówili, że widzieli go na górnym pokładzie pośród przerażonych pasażerów, podczas gdy on modlił się o ich zbawienie. O 2:30 nad ranem Titanic zniknął pod wodami Atlantyku pozostawiając za sobą chmurę dymu i ponad tysiąc rozbitków, którzy walczyli o swoje życie wraz z Harperem w lodowatej wodzie. Udało mu się znaleźć jakieś szczątki statku, których mógł się uchwycić. Szybko podpływał do każdej osoby, jaką dostrzegł, aby przekonywać ich, by położyli swoją wiarę w Jezusie Chrystusie. Kiedy nadchodząca śmierć demaskowała głupotę dążeń ich życia, cel Johna Harpera, którym było zdobywanie dusz dla Jezusa Chrystusa, stał się jeszcze bardziej widoczny. Wkrótce John Harper zaczął topić się w morzu. Nawet w ostatniej chwili swojego życia ten niestrudzony mężczyzna niesłabnącej wiary kontynuował cel swojego życia, którym było zdobywanie zgubionych dusz.
Przeżyłem katastrofę Titanica. Jestem jednym z sześciu uratowanych spośród 1517, który został wyciągnięty z tej lodowatej wody tamtej przerażającej nocy. Jak setki wokół mnie, ja znalazłem się w zimnej, ciemnej wodzie północnego Atlantyku. Krzyk ginących brzmiał w moich uszach, kiedy podpłynął do mnie człowiek, który powiedział do mnie: „Czy twoja dusza jest zbawiona?” Słyszałem jak wołał do innych, podczas gdy on i wszyscy wokół topili się pod wodą przechodząc do wieczności. Tam, samotnie w nocy, unosząc się trzy kilometry nad dnem morza wołałem do Chrystusa, by mnie zbawił. Jestem ostatnim nawróconym przez Johna Harpera.

John Harper - The True Hero of the Titanic