wtorek

Nowy Blog

Zapraszam na: http://purytanin.wordpress.com/

sobota

5 punktów kalwinizmu

Biblijne i Reformowane Chrześcijaństwo jest zwykle przedstawiane akronimem TULIP. Tulip (po polsku tulipan) to skrót od pięciu punktów kalwinizmu. Poniżej znajdują się krótkie definicje każdego z nich.

TULIP

T – total depravity (całkowita deprawacja)
Niezbawiony człowiek jest w niewoli (albo niewolnikiem) grzechu

U – unconditional election (bezwarunkowe wybranie)
Niczym nie zapracowana, całkowicie bezwarunkowa Łaska Boga

L – limited atonement (ograniczone zadośćuczynienie)
Chrystus umarł za grzechy tylko Swoich ludzi

I – irresistible grace (nieodparta łaska)
Ktokolwiek został wybrany przez Boga i przez Niego usprawiedliwiony będzie też i zbawiony

P – perseverance of the saints (wytrwanie świętych)
Zapieczętowani i zabezpieczeni przez Ducha, wieczne zbawienie jest zapewnione

-----------

Artykuły na temat Bożego wybrania które będę zamieszczał są tłumaczeniem broszury na stronie DesiringGod.org: http://www.desiringgod.org/ResourceLibrary

T – total depravity (całkowita deprawacja)

Kiedy mówimy o ludzkim zdeprawowaniu, mamy na myśli naturalny stan z dala od łaski używanej przez Boga żeby powstrzymywać lub przemieniać człowieka.

Dlatego nie ma wątpliwości co do tego, że człowiek może czynić więcej złych czynów w stosunków do innego człowieka niż to czyni. Ale jeśli jest powstrzymywany przed czynieniem większego zła przez motywy działania które nie są należne radosnemu posłuszeństwu Bogu, to ta "cnota" jest złem w oczach Bożych.

Rzymian 14:23 mówi, "Albowiem cokolwiek nie jest z wiary, grzechem jest." (BG) Jest to radykalne oskarżenie całej naturalnej "cnoty" która nie wypływa z serca pokornie zależnego na Bożej łasce.

Okropny stan ludzkiego serca nie będzie nigdy uznany przez ludzi którzy myślą, że odnosi się to tylko do relacji z innymi ludźmi. Rzymian 14:23 mówi wyraźnie, że deprawacja jest naszym stanem przede wszystkim w stosunku do Boga, a tylko drugorzędnie w stosunku do ludzi. Jeżeli nie zaczniemy stąd, nigdy nie zrozumiemy całokształtu naszej naturalnej deprawacji.

Ludzka deprawacja jest całkowita w co najmniej czterech znaczeniach.

- Nasza rebelia przeciwko Bogu jest całkowita
- W swojej całkowitej rebelii, człowiek we wszystkim co robi, grzeszy
- Niemożność człowieka poddania się Bogu i czynienia dobra jest całkowita
- Nasza rebelia całkowicie zasługuje na wieczną karę


Miłość do Chrystusa

Studium biblijne John'a MacArthur'a - "List do Rzymian"można czytać w internecie w języku polskim: http://studium.szu.pl/
W poniższym filmiku MacArthur wyjaśnia na czym polega autentyczna, "pierwsza miłość" do Chrystusa.



"I chociaż Go nie widzieliście, kochacie Go."
Jak bardzo kochasz Jezusa Chrystusa? Czy wzrastasz w swojej miłości do Chrystusa, czy kochasz Go bardziej teraz niż w przeszłości?
To On powiedział,
"Jeśli kochasz Mnie, zachowuj Moje przykazania."
To On powiedział,
"Jeśli kochasz Mnie, zachowuj Moje Słowo."
To On powiedział,
"Jeśli kochasz Mnie, paś owce Moje."
Bycie chrześcijaninem oznacza, że kochasz Chrystusa tak bardzo, że chcesz Go poznawać, tak bardzo, że chcesz Go wywyższać, tak bardzo, że chcesz się Mu podobać, tak bardzo, że chcesz Mu służyć, tak bardzo, że chcesz z Nim być, tak bardzo, że chce mówić o Nim innym.
To polega na tym przepełniającym serce, pochłaniającym uczuciem dla Chrystusa.
"Czy my wszyscy nie kochamy Chrystusa?" Tak, wszyscy kochamy Chrystusa do pewnego stopnia, ale poziom ten może się zmieniać.
"Ten kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien." "Ten kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien."
To kochanie Chrystusa do stopnia, że jesteś gotów na wzięcie swojego krzyża, że jesteś gotów na stratę swojego życia, że jesteś gotów na nienawidzenie siebie, i wszystkich twoich marzeń, ambicji, oczekiwań, pragnień.
Chrześcijańskie życie polega na nastawieniu serca dużo bardziej niż na teologii, i zewnętrznym zachowaniu się.
"Serca stawały się oziębłe." Opuściłeś swoją pierwszą miłość, to wszystko stało się obowiązkiem. Chociaż robisz to co zawsze robiłeś, bo to jest twoja rutyna, to jest oczekiwane, to jest zaplanowane, programy to wszystko przewidują, za to ludzie będą cię szanować, respektować cię, i honorować cię. I chociaż wszytko to robili, i ich teologia była na miejscu... Ale Pan widzi czego my nie widzimy... On widzi twoje serce.
Zawróć się i przypomnij sobie co czułeś na początku kiedy twoje serce przepełnione było radością, nie wystarczało ci uczenia się Biblii, nie mogłeś żyć bez czasu poświęconego dla Pana, żyłeś w społeczności z innymi chrześcijanami, nie mogłeś powstrzymywać sie od mówienia o Jezusie ludziom wokół, nie mogłeś wystarczająco nasycić się Nim.
Spójrz na swoje życie, czy jest coś co kochasz bardziej niż Chrystusa, czy jest coś co pragniesz bardziej niż Chrystusa, czy jest ktoś komu chcesz służyć bardziej niż Chrystusowi, ktoś kogo chcesz honorować bardziej niż Chrystusa, ktoś o kim chcesz mówić więcej niż o Chrystusie? Jeśli jest, to opuściłeś swoją pierwszą miłość .

piątek

Wolna wola


"Niewola woli" - Marcin Luter



Charles Spurgeon


Ludzka odpowiedzialność jest czymś w co możemy (i z całą pewnością powinniśmy) wierzyć. Ale pojęcie "wolna wola" jest po prostu niedorzeczne. Wola jest przez każdego znana jako kierowana przez rozumienie, poruszana przez motywy, prowadzona przez inne części duszy oraz jako rzecz drugorzędna. Ona następuje... ale nie prowadzi do działania. Zarówno filozofia jak i religia od razu odrzucają myśl o wolnej woli.


I pójdę tak daleko jak Marcin Luter, w jego twardym zapewnieniu, które brzmi:

"Jeśli ktokolwiek przypisuje zbawienie, (nawet w najmniejszym stopniu) wyborowi wolnej woli człowieka... to ktoś taki nie wie nic o łasce, oraz nie nauczył się właściwie o Jezusie Chrystusie."

Może to wyglądać na przykry sentyment. Ale ten kto we własnej duszy wierzy, że człowiek przychodzi do Boga tylko z własnej decyzji, nauka o wolnej woli nie mogła być możliwie nauczona przez Ducha Bożego! Bo to jest jedna z pierwszych zasad których się uczymy od kiedy Bóg zaczyna być z nami. Jego Duch uczy prawdziwe dziecko Boże, z samego początku i głownie o tym, że nie mamy ani woli, ani mocy... ale to On daje obie rzeczy... oraz, że to On jest "Alfą i Omegą" w zbawieniu ludzi!

Charles Spurgeon,
Metropolitan Tabernacle Pulpit, Volume I, "Free-Will A Slave" Ages Software Page 695.

środa

"Przegrywamy bitwę" - Paul Washer





Materializm nigdy nie prowadzi do pobożności. Rzeczy są tylko przeszkodami, które zawadzają na drodze w perspektywie wieczności. Mówimy o misjach. Będą dzisiaj nasi bracia w różnych miejscach na całym świecie na misjach dla Boga. Oni dzisiaj umrą z głodu. Z powodu ich wyznania Chrystusa. Inni będą mieszkać w miejscach, do których nie zaprowadziłbyś swoich świń. Za sprawę Chrystusa.

Pozwól mi o coś zapytać. Jak wiele kosztuje cię chrześcijaństwo? Ile to cię naprawdę kosztuje? Ile, jeśli musiałbyś cierpieć za sprawę Chrystusa. Jak wiele straciłbyś dla Niego?

Zawsze pytam się młodych ludzi, "Powiedz mi, o czym rozmawiasz najwięcej? Tam jest twój bóg. O czym najwięcej myślisz? Tam jest twój bóg. Na co nastawione są twoje oczy. Tam jest twoja misja, i twój bóg, i skarb.

Co cię pochłania? Najgorszą, rzeczą jaką możesz zrobić to zredukować chrześcijaństwo do moralnych czynności, które wykonujesz, ponieważ wszyscy inni, którzy są moralni również to robią. My mówimy o pasji, mówimy o skarbie. Teraz, pozwól mi powiedzieć coś bardzo ujawniającego o sobie, o ludzkiej naturze, o ludziach. Kiedy byłem w Peru służąc Panu, było to podczas okropnej wojny, ludzie umierali wszędzie dookoła, czasami byłem w mieście Lima, które uważane było za najgorsze miejsce na świecie w tamtym czasie. Czasami w dżunglach, w Amazonii, czasami w Andach, w ciągłym niebezpieczeństwie. Ludzie często mówią mi,
"- Oh, musi być bardzo trudno żyć dla Chrystusa tam."
"- Nie. Najłatwiejsza rzecz jaką kiedykolwiek robiłem, to właśnie życie dla Chrystusa tam.
"- Dlaczego?"
" -Nie masz nic. Nie masz nic oprócz Chrystusa. I jeśli Chrystus nie ocali cię w ten dzień, nie ocalejesz. Jeśli dzisiaj cię nie nakarmi, nie zjesz nic. Jeśli cię nie ochroni, będziesz nie ochroniony. Nie ma tam nic co możesz zrobić o własnych siłach. Wstajesz o poranku, wychodzisz z namiotu, kąpiesz się w rzece, wracasz, jesz coś i głosisz ewangelię cały dzień. Wracasz, kładziesz się do namiotu, wstajesz następnego poranka i robisz to samo. Żadnych samochodów, żadnych domów, żadnego zaopatrzenia, żadnych zaprojektowanych ubrań, żadnych schronów, po prostu brak wszystkiego. Tylko Chrystus! To było tak łatwe, żeby dla Niego żyć. To było takie proste, prawie przychodziło to bez wysiłku. Bo nie było nic rywalizującego z Nim.

Czuję się jakby przydarzyła mi się najgorsza rzecz, chociaż wiem, że tak nie jest, bo jest to zgodnie z wolą Boga. Bóg wezwał mnie do powrotu to USA. Oh, to było trudne. To było okropne. I nadal jest. Spróbuj być w Peru, w całej swojej biedzie. I nagle wyjedź stamtąd i stań w pośrodku bogactw Ameryki Północnej. To sprawia, że chce ci się wymiotować.

Spójrz wkoło, na wszystko co błyszczy i świeci. To po prostu powoduje, ze stajesz się chory. Nie jest trudno żyć dla Chrystusa w Peru, trudno jest żyć dla Chrystusa w USA. To taka bitwa. I żeby być szczerym z wami, przegrywamy ją. Przegrywamy ją.

czwartek

Adwentyzm (część 2)

Kolejna porcja fałszywych nauk Adwentystów

Jakie są unikatowe nauczania Adwentystów Dnia Siódmego?

A. Doktryna, że pisma Ellen g. White są tak samo natchnione jak Biblia.

B. Doktryna, na podstawie pism Ellen G. White, że wierzący będą sądzeni z ich własnych uczynków oraz, że sąd ten będzie determinował zbawienie. Nazywa się to "Badawczy Sąd": albo "Przed-Adwentowy Sąd". Książka Ellen G. White, Wielki Bój, naucza tej doktryny w rozdziałach 24 i 28.

C. Doktryna, że w dniach ostatecznych, zaraz przed powrotem Jezusa, tylko ci którzy zachowują soboty będą zbawieni. Mają oni osobliwe wierzenie, że świętowanie w niedzielę będzie znakiem bestii.

D. Zachowywanie Szabatu (soboty) jest "pieczęcią Bożą", w czym zaprzeczają biblijnej nauce która mówi, że zamieszkujący wierzącego Duch Święty jest Bożą pieczęcią (Ef. 1:13-14; 4:30; 2 Kor. 1:22).

E. Nauczają oni, że Kościół Adwentystów Dnia Siódmego jest jedynym prawdziwym kościołem Bożym na ziemi. Wszystkie inne kościoły są odstępcze i nazywane jako "Babilon", albo "Odstępczy Protestanci."

F. Kiedy chrześcijanin umiera, przestaje on istnieć. Adwentyści, wspólnie ze Świadkami Jehowy, nauczają, że chrześcijanin nie idzie do Pana po śmierci. Adwentyści nauczają, że dusza przestaje istnieć i musi być ponownie stworzona przez Boga na zmartwychwstaniu. Zatem wierzący jest oddzielony od Boga przez śmierć, w sprzeczności z tym co mówi Rzymian 8:38-39 oraz 2 Kor. 5:8.

G. Adwentyści nie wierzą w wieczną karę diabła i jego aniołów ani nikczemnych ludzi. Karą za grzeszenie według nich jest tylko tymczasowe piekło po czym dusze zostają unicestwione.

H. Adwentyści Dnia Siódmego nauczają, że zadośćuczynienie nie zostało ukończone na krzyżu, ale jest wciąż w procesie. Jest to część ich nauczania o Badawczym Sądzie.

Czy Adwentyści wierzą w Trójcę?

Tak. Adwentyści Dnia Siódmego wierzą w Trójcę, chociaż część z pionierów kościoła Adwentystów nie wierzyła. James White (mąż prorokini Ellen G. White) i Uriah Smith, autor "Bible Readings For The Home", "Daniel i Apokalipsa", książki które Adwentyści wciąż rozpowszechniają, dzielą te same wierzenia Ariusza. Oni nie wierzyli, że Jezus był Bogiem.

Czy Adwentyści Dnia Siódmego nauczają, że Jezus jest Archaniołem Michałem?

Tak, Adwentyści Dnia Siódmego dzielą to samo wierzenie co Świadkowie Jehowy. Adwentyści są bardzo pewni tego, że Jezus jest Archaniołem Michałem. Muszą oni mieć takie stanowisko ponieważ ich prorokini, Ellen G. White nauczała tego. Wierzą oni również, że Jezus jest Bogiem. Jest tutaj rażąca sprzeczność. List do Hebrajczyków 1:13-14 mówi, że Jezus nie jest aniołem.

Dlaczego Adwentyści są tak defensywni kiedy mówi się im, że są oni w doktrynalnym błędzie?

Adwentyści są nauczani od dzieciństwa, że są oni jedynym prawdziwym kościołem Bożym na ziemi oraz, że są resztką ludzi Boga. Są nauczani, że posiadają "prawdę" oraz, że wszyscy inni chrześcijanie są w błędzie oraz, że są odstępcami. Powoduje to, że mają oni nastawienie duchowej arogancji i pychy w stosunku do innych. Z wielką trudnością może dotrzeć do nich coś od "Zachowywacza Niedzieli", jak mówią o tobie. Ich duchowa pycha i arogancja z reguły prowadzi ich do przyjęcia postawy obronnej. Zamiast wysłuchać cię, wycofują się w ich doktrynalną strukturę i kryją się. Nie są oni pewni swoich wierzeń i jeśli przejdziesz na temat którego nie mieli wpojonego, są zgubieni.

Zostało im wpojone, że pewnego dnia ci którzy mają nabożeństwa w niedziele pewnego dnia zaczną ich prześladować, polować na nich i nawet ich zabijać. Nie ma na to rady.

W modlitwie, zacznij dzielić się z nimi prawdą.


Wędrówka Pielgrzyma (3)

Część 3 - Góra Trudność



U stóp przydrożnego krzyża, ciężar który był taką niewygodą dla Chrześcijanina, ostatecznie spadł z jego pleców. Teraz wyruszył ponownie, wolny jak ptak i z lekkimi nogami, wzdłuż wąskiej drogi. Nagle, po jego lewej stronie, dwóch nieznajomych przeskoczyło mur. I przyszli do niego żwawo. Imię pierwszego brzmiało Formalista. A drugiemu było na imię Hipokryzja. Panowie, zapytał Chrześcijanin, skąd przybywacie i dokąd idziecie?

„Urodziliśmy się w Ziemi Próżnej Chwały. I jesteśmy przeznaczeni do Niebiańskiego Miasta.”

„Skoro tak, to dlaczego przeskoczyliście przez muru, zamiast przejść przez Wąską Bramę?”

„Jest ona za daleko," powiedzieli. "Ha ha, nasi mieszkańcy zawsze idą tym skrótem. My robiliśmy to przez setki lat, więc nie może to być niewłaściwe.”

Chrześcijanin był przerażony.

„Ale to łamie zasady podróży.”

„Ha, ha ha, jakie ma to znaczenie, jak to zrobiliśmy,” powiedzieli. „Jak jesteśmy na drodze, to jesteśmy na drodze, haha ahaha ha.”

I poszli w drogę śmiejąc się. W końcu doszli do skrzyżowania dróg. Jedna szeroka droga skręcała na lewo. Druga szeroka droga skręcała na prawo. Podczas gdy wąska droga wiodła na wprost, na górę wielkiego czarnego zbocza góry zwanej Trudność. Którą ścieżkę wybiorą? Formalista postanowił pójść na lewo co poprowadziło go do ciemnego lasu. Nie wiedział, że droga ta nazywała się Niebezpieczeństwo. I zgubił swoją drogą na zawsze.

Hipokryzja postanowił pójść na prawo co poprowadziło go na ziemię która była pełna dziur. Nie wiedział on, że droga ta nazywała się Zniszczenie. Tutaj potknął się i upadł i nigdy już nie powstał. Chrześcijanin zrobił sobie przystanek i napił się ze strumyka żeby się odświeżyć. Następnie ochoczo zaczął wspinać się na górę. Ale wkrótce zaczął się zastanawiać czy dokonał mądrego wyboru. Bo z biegu przeszedł w maszerowanie. Z maszerowania we wspinanie się. A teraz, szedł on na swoich dłoniach i kolanach z powodu stromości tego miejsca. Wtedy, zaraz przed tym jak miał się poddać, zobaczył przyjemną altanę, która została wykonana przez pana tego wzgórza, aby odświeżać zmęczonych podróżników.

Tutaj, w głębokiej trawie, Chrześcijanin, pełen wdzięczności, położył się. Wyjął swój pergamin który dał mu kiedyś anioł. I przeczytał go żeby się pocieszyć. Wtedy, w sennej ciepłocie popołudniowego słońca, zasnął. Kiedy obudził się, był już późny wieczór. Więc szybko powstał i pospiesznie powrócił na swoją drogę.

Wtedy, usłyszał ludzi biegnących w jego kierunku. I o zmierzchu zobaczył dwóch mężczyzn. Pierwszemu na imię było Bojaźliwy, a drugiego Niedowiarstwo.

"Panowie, o co chodzi?" zapytał Chrześcijanin.

"Uh huh, im dalej idziemy, tym więcej niebezpieczeństw napotykamy," powiedział Bojaźliwy.

"Tak," powiedział Niedowiarstwo, "Bo przed nami ... leżą dwa ... lwy! Czy s są one obudzone czy śpiące, tego nie wiemy, ale jeśli podeszlibyśmy do nich, one mogłyby z łatwością rozerwać nas na strzępy! Aa, a a."

Powiedziawszy to, Bojaźliwy i Niedowiarstwo zbiegli z góry wprawiając Chrześcijanina w wielkie zakłopotanie. I powiedział on do siebie, "Jeśli pójdę naprzód, to zginę, tak samo jeśli powrócę do swojego rodzimego kraju, to również zginę. Co mam teraz zrobić?"

Wtedy, przypomniał sobie o swoim pergaminie, i sięgną do swojego płaszcza żeby go wyjąć. Pergamin ten zawsze był pomocą i pociechą dla niego. Ale chociaż przeszukał cały płaszcz, nie mógł go odnaleźć. Musiał go gdzieś upuścić. I to miał być jego paszport bez którego nie powinien wejść do Niebiańskiego Miasta.

Tak jak to często bywa w snach, to czego obawiał się najbardziej, stało się. Nie miał wyboru, musiał się zawrócić. Więc westchnął głęboko, zbeształ siebie za bycie takim głupcem zaczął się cofać, spoglądając raz na jedną stronę, a raz na drugą. Robiło się coraz bardziej ciemno. A noc pełna była szeptów i nieziemskich głosów. I chociaż było bardzo ciemno kiedy dotarł do altany, Bóg skierował go do miejsca gdzie leżał pergamin. Musiał mu wypaść kiedy spał. I z wielką radością podniósł go. Ale wtedy zakrzyczał,

„O nie, szedłem po tej samej drodze trzy razy, a powinienem tylko raz. Jak daleko mógłbym teraz być na swojej drodze. Prawdziwie obawiał się, że mógłby zostać pogrążony w ciemności. Tam także były lwy. One szukają pożywienia nocą. Gdyby spotkały mnie one w mroku, jak mógłbym od nich uciec przed byciem rozszarpanym na kawałki. I znowu zapytał się,

„Co mam teraz zrobić?”

Było nadal wystarczająco światła żeby mógł przeczytać swój pergamin. A to jest to co przeczytał,

Pragnij teraz lepszej ojczyzny, to jest, Ojczyzny Niebiańskiej.”

I z tymi słowy, które go pokrzepiły, Chrześcijan wznowił swoją wspinaczkę.

I unosząc oczy ku górze, na tle nieba zobaczył wierze okazałego zamku. Pałacu Pięknego.

„Tutaj być może”, pomyślał, "dostanę pozwolenie na przenocowanie". Ale przed tym jak mógł tam dotrzeć, usłyszał w ciemności ryki lwów dobywające się z pobliża. Jedyna droga naprzód wiodła przez wąską ścieżkę która była w pobliżu izby portiera. Wiedział, że było to miejsce z którego Bojaźliwy i Niedowiarstwo uciekli. I Chrześcijanin nigdy nie był tak blisko podjęcia decyzji pobiegnięcia za nimi. Ale portier Pałacu któremu na imię było Czujny, zauważywszy, że Chrześcijanin miał chwile zawahania, zakrzyczał,

"Nie bój się lwów, są one uwiązane długimi łańcuchami. Jeśli będziesz podążał dokładnie za wiązką światła, w środku ścieżki, nie będą mogły dosięgnąć ciebie. Więc Chrześcijan poszedł naprzód. I z wielką ostrożnością posuwał się w kierunku portiera. W tym samym czasie, drżał ze strachu przed lwami. Bo teraz były one po obu jego stronach. Naprężając się się w swoich łańcuchach. I jak one ryczały i kłapały mordami na niego. I jak one chciały pochwycić go za stopy. Ale Chrześcijanin niewzruszenie i odważnie szedł naprzód. I po chwili minął je i dotarł do bramy bez szwanku. I wtedy jakoś na bezdechu zapytał portiera,

"Uh, Panie, Czy mogę tutaj przenocować?"

"To zależy od tego jaki jest cel twojej podróży," powiedział, spoglądając na niego podejrzliwie. Bo jak to się stało, że przychodzisz o tak późnej porze? Słońce już zaszło."

Kiedy Chrześcijanin wyjaśnił najlepiej jak mógł, portier odparł,

"Aha, więc to przykra historia zaprawdę. Ale wezwę jedną z młodych kobiet które tutaj mieszkają. Jeśli spodoba jej się twoja mowa, może cię wpuści. Ale w przeciwnym wypadku, może cię nie wpuścić.

Więc portier Czujny zadzwonił dzwonkiem. I wkrótce pojawiła się poważna i piękna panna, zwana Rozwaga. Wypytała go dokładnie, pytając się go co zobaczył i co na potkał na swojej drodze. I on jej wszystko opowiedział. A ona się uśmiechnęła, chociaż łzy zatrzymały się w jej oczach. Wtedy, ku jego uldze, powiedziała,

"Musimy być ostrożni tutaj, kogo przyjmujemy. Ale ten dom był wybudowany przez pana wzgórza aby służył pielgrzymom. Więc, z Bożym błogosławieństwem, wejdź."

I zaprowadzili Chrześcijanina do dużej izby której okna były po stronie wschodu słońca. A izba zwała się Pokój Boży. Więc, przez krótką chwilę, Chrześcijan był bezpieczny. I wiele potrzebował żeby powróciły mu siły. Bo nazajutrz, chociaż tego nie wiedział, miał stoczyć walkę z Apoleonem.

Następnym razem, zaprawdę, opowiemy o przerażającej walce z Apoleonem. Kiedy to nadszedł haniebny strach, zdeterminowany do zatrzymania Chrześcijanina przed kontynuowaniem jego podróży. I dowiemy się kto będzie zwycięzcą tej walki.